Rajmund, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli pierwszego pokolenia dominikanów, wstąpił do zakonu w Barcelonie już jako profesor prawa kanonicznego w roku 1222.

W tym samym czasie wiele pomógł św. Piotrowi Nolasco w założeniu zakonu od wykupu niewolników.

W roku 1230 wezwany został przez papieża Grzegorza IX do Rzymu, gdzie w ciągu czterech lat pracował nad uporządkowaniem prawa kanonicznego. Efektem tej olbrzymiej i żmudnej pracy są tzw. Dekrety Grzegorza IX. Zarazem spełniał obowiązki kapelana i spowiednika papieskiego, Największym i najbardziej znanym dziełem św. Rajmunda jest Suma dla spowiedników, w swoim czasie jedno z podstawowych dzieł duszpasterskich.

Interesował się wiele chrystianizacją Saracenów. Jemu prawdopodobnie Zakon Dominikański zawdzięcza szkołę języków wschodnich, zorganizowaną w roku 1250. On również namówił św. Tomasza z Akwinu do napisania Summa contra gentiles, dzieła, które było pomyślane jako podręcznik dla misjonarzy pracujących nad nawróceniem Saracenów.

Zakon od wykupu niewolników

Widział brat Rajmund niedbalstwo chrześcijan w sprawie wykupu niewolników. Jeśli ktoś troszczył się o wykup niewolników, to najwyżej o kilku swoich krewnych. Niewielu też było w stanie złożyć cenę wykupu, a jeszcze mniej było takich, którzy by próbowali sami udać się do Saracenów, tam gdzie byli trzymani ich bliscy. Z tego powodu zdarzało się, że jeńcy, nie mogąc niekiedy znieść strasznej nędzy niewoli, pod wpływem gróźb lub obietnic odstępowali od wiary katolickiej.

Brat Rajmund, cierpiąc z powodu ich udręki i nieszczęść cielesnych oraz wielkich niebezpieczeństw dla duszy, przemyśliwał — za natchnieniem Pana — jak zaradzić obu rodzajom niebezpieczeństw. Pilnie szukał, aż znalazł zdatnych do tego i pobożnych chrześcijan. Pomógł im ustalić sposób życia, poradził, aby przyjęli liturgię dominikańską, regułę Augustyna oraz ustawy dominikańskie, które dało się pogodzić z ich obowiązkami. Nazwali się Zakonem Miłosierdzia.

Bracia tego zgromadzenia mieli przeorów oraz jednego mistrza, któremu wszyscy podlegali. Zajmowali się zbieraniem jałmużny, a niektórzy spośród nich — doświadczeni i wypróbowani — jeździli do ziemi Saracenów, którą obchodzili, aby wykupić jeńców, a wykupionych odprowadzić do ojczyzny. Dzięki radom brata Rajmunda i zatwierdzeniu papieża — zakon ten został założony, a bracia tego zakonu wiele dobrego zdziałali.

 
Co dawał papieżowi za pokutę

Co dawał papieżowi za pokutę

Papież Grzegorz, spodziewając się wielu owoców i pociechy z jego osoby, wezwał go naglącym listem do Rzymu. Ten, jako syn posłuszeństwa, poddał się rozkazom papieża (bo nie godzi się im sprzeciwiać) i w końcu zgodził się na ten przyjazd. Papież Grzegorz przyjął go łaskawie, a znając świętość jego życia, wypróbowaną wiedzę i roztropność, ustanowił go swoim kapelanem i penitencjarzem, ponadto wybrał go sobie na spowiednika. Ten jako pokutę często nakazywał papieżowi zająć się sprawami ubogich, którzy mieli coś w kurii do załatwienia, a których niekiedy zbywano ze względu na ich ubóstwo. Nakazywał papieżowi, aby potraktował ich miłosiernie i wysłuchał w tym, co sprawiedliwe.

Papież, pobożnie przyjmując zadaną pokutę, zlecał z kolei te sprawy bratu Rajmundowi, ufając mu, że załatwi je według roztropnego rozeznania i bez zwłoki. Z tego względu papież Grzegorz w swoich listach do nieobecnego Rajmunda pozdrawiał go jako ojca ubogich.

Jak powstały Dekretalia

Zastanawiał się papież Grzegorz, jak sporządzić z rozwlekłych i porozrzucanych dekretów jakiś uporządkowany skrót, z którego wszyscy mogliby korzystać. Postanowił powierzyć tę pracę bratu Rajmundowi. Ten, jako syn posłuszeństwa, ufając miłosierdziu Jezusa Chrystusa, z wiarą i pokorą przyjął na swe barki tak wielkie jarzmo i trud.

Dziwna rzecz! Ciężary posłuszeństwa przyjmował pokornie jako lekkie i słodkie jarzmo Pańskie, uciekał zaś od godności, naśladując w tym Pana, który dobrowolnie niósł nałożony Mu krzyż, uciekał zaś, kiedy Go chciano ogłosić królem.

Jak wymówił się od arcybiskupstwa

Kiedy Kościołowi w Tarragonie zabrakło pasterza, papież Grzegorz wyznaczył Rajmunda na arcybiskupa tego Kościoła, nakazując mu przyjąć ten obowiązek na mocy posłuszeństwa. Brat Rajmund w żaden sposób nie chciał się z tym pogodzić. Wnętrze jego wzburzyło się do tego stopnia, że przez trzy dni trawiła go gorączka i cierpiał niezmiernie na duszy i na ciele, aż wreszcie papież, na jego i niektórych kardynałów naleganie cofnął nominację i zwolnił go od posłuszeństwa.

Wszakże zobowiązał go — ponieważ brat Rajmund dobrze znał tamtejsze środowisko — aby mianował właściwą osobę, która umiałaby dobrze troszczyć się o tamten Kościół. Wówczas brat Rajmund wskazał na Wilhelma z Montegrino, który z ogromnym pożytkiem opiekował się owym Kościołem.

 
Prace nad nawróceniem Saracenów

Prace nad nawróceniem Saracenów

Również niewierni, mianowicie Żydzi i Saraceni, podziwiali jego wyjątkową szlachetność oraz dobroć i rozumność w rozmowach i okazywali mu szczególne oddanie i szacunek. On zaś, pragnąc ich nawrócenia, cały rozpalony był ogniem miłości. Miał na ten temat cudowne widzenie, w którym Pan mu objawił, że przez braci Zakonu Kaznodziejskiego wielu spośród niewiernych zwróci się do wiary katolickiej. Rozpalał się tą myślą coraz bardziej i za pozwoleniem generała Zakonu, a przy pomocy króla Kastylii oraz króla Aragonii zorganizował studium języka arabskiego, w którym uczyło się dwudziestu albo więcej dominikanów.

Wynikły stąd wspaniałe owoce, albowiem ponad dziesięć tysięcy Saracenów nawróciło się dzięki głoszeniu braci. Prawda wiary chrześcijańskiej rozszerzyła się wśród Saracenów z Hiszpanii, a nawet w Afryce — do tego stopnia, że liczni ich uczeni otworzyli się na przyjęcie wiary katolickiej, zaś nauczyciele, którzy uczyli braci języka arabskiego, dzięki ich gorliwości nawrócili się prawie wszyscy.