Pier Giorgio Frassati urodził się w 1901 roku w Turynie

Przyszedł na świat w rodzinie Alfredo Frassati’ego, wydawcy i właściciela dziennika „La Stampa” – jednego z najpoczytniejszych pism włoskich. Jeszcze jako dziecko Pier Giorgio odznaczał się wielką wrażliwością na cierpienia i biedę oraz wielką pobożnością. Jego rodzice byli bardzo niezadowoleni z zapatrywań Pier Giorgia. Nie spełniał on ich oczekiwań. Zamiast przygotowywać się do pięknej kariery, wolał nawiedzać chorych, pomagać biednym i przebywać na modlitwie.

SAM_1450

Jako uczynny, wysportowany, zdrowy i przystojny student politechniki był szanowany i ogromnie ceniony przez swoich przyjaciół. Jego pasją była alpinistyka. Żyjąc w pobliżu Alp często wraz ze znajomymi organizował wyprawy na alpejskie szlaki, ściany i lodowce. Góry były dla niego miejscem, w którym mógł kontemplować wielkość Stwórcy, dzięki czemu jeszcze mocniej zbliżał się do Boga. Nie wstydził się swojej wiary i często zapraszał swoich znajomych do udziału w nabożeństwach kościelnych, adoracjach i procesjach. Z pewnością nie bez powodu został nazywany przez przyjaciół: Valanga di Vita (Lawina Życia).

Czymś szalenie istotnym w jego życiu była Eucharystia, podczas której mógł przyjmować Komunię. Co dawało mu ogromnie wiele radości, pokoju i miłości do bliźnich. Zgodnie z panującym wtedy zwyczajem poszczenia do momentu przyjęcia Komunii Świętej, Pier Giorgio często nic nie jadł aż do południa, kiedy dane mu było uczestniczyć w Eucharystii. Posiadał stale rozwijany dar modlitwy. Potrafił modlić się wszędzie: na ulicy, w tramwaju, w swoim pokoju, w Kościele.

SAM_1447

28 maja 1922 roku Pier Giorgio wstąpił do III Zakonu Dominikańskiego w Turynie i przyjął imię zakonne Girolamo (Hieronim) na cześć Savonaroli, którego darzył wielkim szacunkiem i do którego się modlił. Miał wielkie nabożeństwo do Matki Bożej i św. Katarzyny Sieneńskiej. Codziennie odmawiał różaniec i nigdy nie zaniedbywał odmówienia Małego Oficjum do NMP. Gdy ktoś zapytał jego matkę, czy nie uważa, że Pier Giorgio powinien zostać księdzem, ona odpowiedziała: „Prędzej wołałabym go widzieć w trumnie!” Nie wiedziała zapewne, jak prorocze wypowiedziała słowa.

SAM_1444

Był przekonany o tym, że Pan Bóg chce, aby najbardziej był bliski potrzebującym i poniżonym ludziom. Często widywano go niosącego jakieś paczki z lekarstwami, odzieżą, żywnością, a także książkami i zabawkami.

Przez to, że jego miłość do drugiego człowieka była tak wielka, że nie bał się przebywać z ludźmi chorymi na zaraźliwe i śmiertelne choroby, Sam podawał im lekarstwa, robił im zastrzyki i obmywał ich. W całym Turynie nie było takiego człowieka, którego on pozostawiłby bez pomocy. A jeżeli nie był w stanie pomóc komuś od razu, zapisywał jego adres i powracał tam.

SAM_1445

Pier Giorgio zmarł 4 lipca Roku Świętego 1925 po sześciu dniach ciężkiej choroby. Zaraził się chorobą Heinego-Medina od któregoś ze swoich podopiecznych. Umierał sam, jego rodzina dopiero na dzień przed śmiercią uświadomiła sobie, jaki jest jego stan. W dzień pogrzebu jego rodzice nagle zrozumieli, kim był ich syn – niezliczone tłumy przybywały na jego pogrzeb, żegnano go z płaczem i nieustanną modlitwą.

SAM_1430

Pochowano go w grobie rodzinnym w Pollone, niedaleko Turynu. W 1981 roku, w związku z procesem beatyfikacyjnym, przeprowadzono ekshumację jego zwłok. Ciało jego znaleziono nietknięte, „twarz tryskająca młodością i pięknością”. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym 20 maja 1990 roku.

Przeczytaj homilię Jana Pawła II podczas beatyfikacji Pier Giorgia

 
Jest patronem młodzieży. Jego obrazy są malowane na podstawie zdjęć – najbardziej znany to obraz beatyfikacyjny, na którym jest na wycieczce górskiej, oparty na ciupadze, z fajką w ustach. Patronuje także jednej z fraterni świeckich dominikanów w Poznaniu, ale do przyjaźni z nim przyznają się świeccy dominikanie (i nie tylko) na całym świecie.